Wybitni ludzie z Rudnika nad Sanem

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

Znajdą państwo tutaj informacje na temat ludzi znanych i zasłużonych dla miasta Rudnik nad Sanem. Przedstawiamy ich sylwetki, to kim byli oraz informacje historyczne związane z daną postacią.

Bolesław Gancarz
Dr med. Kazimierz Hernich
Hrabia Ferdynand Hompesch
Ferdynand Kondysar
Julian Edmund Krzewicki
Dr hab. Zbigniew Pilawski
Tadeusz Socha

 

Bolesław Gancarz

Urodził się 21 lutego 1893 roku w Rudniku nad Sanem. Syn Jana i Waleni z d. Koszałka. W sierpniu 1914 roku wstąpił do Legionów Polskich. Został żołnierzem 4 kompanii 6 batalionu l pułku piechoty Legionów. Wziął udział we wszystkich bitwach legionowych. W bitwie pod Kuklami po zranieniu dowódcy plutonu obejmuje dowództwo i przeprowadza atak. Już lamie linie, lecz sam zostaje ranny.

W bitwie pod Jastkowem otrzymuje sierżant Gancarz rozkaz: o godzinie 7.10 rozpoczynamy atak razem z 4 pp. O godzinie 6.45 wychodzi z okopów z 18 ludźmi. Moskale zobaczywszy patrol otwarli silny ogień ręcznych karabinów i ckm. Sierżant Gancarz podrywa swoich ludzi, przebywa błyskawicznie pole śmierci, przebiega drogę Lublin-Warszawa, okopuje się pod drutami nieprzyjacielskimi i przystępuje do niszczenia drutów nieprzyjacielskich. Dzięki szybkiej orientacji i szybkiej decyzji spełnia swoje zadanie mając tylko 2 zabitych i l rannego.

Za te bohaterskie czyny na polu walki został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy numer 7116(17 maja 1922 r.).

W listopadzie 1918 roku wstąpił do Wojska Polskiego. Wziął udział w walkach z Ukraińcami. W grudniu 1918 roku dostał się do niewoli. Przebywał w obozie internowanych Polaków w Dolinie. W maju 1919 zbiegł i wstąpił ponownie do wojska. Został szefem kompanii w 5 pułku piechoty Legionów. W składzie tego pułku walczył w wojnie polsko-bolszewickiej.

Po wojnie został zweryfikowany w stopniu porucznika (ze starszeństwem z dniem l czerwca 1919 roku). Od 1922 roku służył w 74 Górnośląskim pułku piechoty w Lublińcu. Następnie w 64 Pomorskim pułku Strzelców Murmańskich w Grudziądzu i w 21 Warszawskim pułku piechoty, l czerwca 1923 roku został awansowany na stopień kapitana, a l stycznia 1928 roku otrzymał stopień majora.

6 grudnia 1934 roku został dowódcą 2 batalionu w 2 pułku piechoty Legionów w Sandomierzu. 19 marca 1939 roku został awansowany na stopień podpułkownika i objął stanowisko zastępcy dowódcy pułku.

29 sierpnia 1939 roku przejął z rąk dowódcy 2 pułku piechoty Legionów pułkownika Ludwika Czyżewskiego obowiązki komendanta garnizonu Sandomierz oraz rozpoczął formowanie 94 pułku piechoty mobilizowanego w drugim rzucie. Pułk ten wszedł w skład Grupy "Sandomierz", której podpułkownik Gancarz objął dowództwo. Grupa broniła Wisły na odcinku Zawichost - Baranów Sandomierski.

6 września oddał dowództwo Grupy, przybyłemu z Przemyśla pułkownikowi Antoniemu Sikorskiemu i ponownie przejął dowodzenie 94 pułkiem piechoty. Jego pułk bronił Wisły na odcinku Zawichost - Wielowieś. 8 września odrzucił pierwszy atak Niemców usiłujących zdobyć most w Sandomierzu. 13 września pułk otrzymał zadanie obrony Wisły i Sanu na odcinku Zawichost - Radomyśl. Po dwóch dniach, wraz z całą Grupą pułk wycofał się w kierunku Janowa Lubelskiego.

18 września podpułkownik Gancarz poprowadził atak pułku pod Lipowcem. 20 września po nieudanym ataku na Tomaszów Lubelski polskie oddziały złożyły broń. Po kapitulacji podpułkownik Gancarz uniknął niewoli. Dotarł do Warszawy, gdzie działał w AK. Został zamordowany przez gestapo na Starówce w Warszawie w 1944 roku. Odznaczony był również Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Rodziny nie założył.

Autor opracowania: Bogusław Szwedo

Urodził się 1898 r. Studia medyczne ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1927 r. Po śmierci swego ojca też lekarza, objął w 1928 r. rozległą praktykę lekarską w Rudniku i okolicy. Był lekarzem Ośrodka Zdrowia w Rudniku, lekarzem domowym na rejon: Rudnik, Krzeszów, Bieliny, Jeżowe, lekarzem szkolnym, oraz lekarzem funkcjonariuszy państwowych.

25 sierpnia 1939 r. został zmobilizowany i mianowany komendantem szpitala wojennego w Jarosławiu. Przez cały okres kampanii wrześniowej aż do końca października pracował w tym szpitalu, a więc do czasu, gdy ranni żołnierze polscy opuścili ten szpital. W listopadzie 1939 r. powrócił do Rudnika i zaczął pracować jako lekarz U bezpieczalni w swoim dawnym rejonie.

Był jedynym lekarzem w Rudniku i okolicy. Od pierwszych dni swojego powrotu zaczął pomagać ludziom ciężko dotkniętym losami wojny.

W zimie, na przełomie 1939-40 r. zaczęły przyjeżdżać w te strony transporty Polaków deportowanych przez hitlerowców z województwa poznańskiego. Wiele tych rodzin pozostało w Rudniku i okolicznych wioskach. Dr K. Hernich założył komitet pomocy społecznej razem z właścicielem majątku Kopki-Dwór hr. Hieronimem Tarnowskim.

Po zakończeniu wojny dr Hernich miał szerokie plany na przyszłość. Chciał, ażeby w Rudniku powstał szpital i pracowało więcej lekarzy. Niestety, do tego nie doszło, bowiem już w jesieni 1944 r. władza ludowa wywłaszczyła hr. Tarnowskiego. Majątek i pałac przejęła Spółdzielnia Produkcyjna.

W 1950 r. dr Hemich był kilkakrotnie wzywany do Urzędu Bezpieczeństwa w Nisku na przesłuchanie. Wracał z Niska bardzo podenerwowany. Wydawało się, że tego twardego człowieka nic nie może złamać. Niestety. Jednego razu, gdy nie mógł pojechać do Niska, przyjechano do niego na przesłuchanie. Po kilkugodzinnym przesłuchaniu dostał zawału mięśnia sercowego i zmarł po kilkunastu dniach choroby. Pogrzeb jego był wielką manifestacją mieszkańców powiatu niżańskiego.

Cóż można jeszcze powiedzieć o tym człowieku? Był dobrym Polakiem, gorliwym katolikiem, świetnym lekarzem praktykiem, posiadał dużą wiedzę lekarską, którą stale uzupełniał. Pierwszy w powiecie niżańskim od 1934 r. leczył gruźlicę płuc odmą. Gdy zmarł miał 52 lata. Po śmierci przez wiele lat był niedoceniany i zapomniany.

W 1970 r. na jednej z sesji Rady Narodowej Miasta i Gminy zapadły dwie uchwały:

  1. za wybitne zasługi dla miasta postanowiono dr Hernichowi przyznać pośmiertnie Złoty Krzyż Zasługi
  2. Postanowiono także nazwać jedną z ulic, ulicą dr Kazimierza Hernicha

Niestety Złotego Krzyża Zasługi rodzina doktora nigdy nie otrzymała. Ówczesne władze polityczno-administracyjne nagradzały inne osoby. Ulica dr K. Hemicha znajduje się w nowej dzielnicy - Górka.

 

Ferdynand Hompesch zaistniał w Rudniku w drugiej połowie XIX wieku. Żył w latach 1843 - 1897. Pochodził z arystokratycznej rodziny austriackiej osiadłej w Czechach, a przez żonę Zofię spokrewniony był z cesarskim dworem Habsburgów. Był on posłem do parlamentu we Wiedniu. Brał żywy udział w życiu politycznym i społecznym ówczesnej Galicji. Nie pochodzenie i tytuł zdecydowały o popularności hrabiego w Rudniku. Wpisał się on w zbiorową pamięć jako dobroczyńca miasta.

Hrabia Fredynand Hompesch chociaż z pochodzenia był Austriakiem bardzo zasłużył się dla miasta i jego mieszkańców. Był to człowiek bardzo dobry i opiekuńczy, pełen inicjatywy dla miejscowej ludności. Dowodem tego było bezpłatne przydzielanie drewna na budowę po wielkim pożarze miasta w 1896 rok.

Zniszczenie miasta - Dzień 6 czerwca 1896 roku zapisał się w historii naszego miasta. Tego dnia wybuchł wielki pożar, który zniszczył 70% zabudowy miasta. Jego zachodnia część spłonęła doszczętnie. Spalonych zostało dwoje ludzi, 174 domy, stodoły, stajnie, budynki gospodarcze, inwentarz, narzędzia rolnicze. Po tym pożarze proboszcz rudnicki karmił strawą pogorzelców na cmentarzu kościelnym przez cały tydzień. Rozpisywał odezwy w dziennikach krajowych i zagranicznych o pomoc dla ludzi z Rudnika. Otrzymał 16.000 zł, oprócz tego dużo odzieży, bielizny i żywności, które rozdawał biednym. Część zebranych pieniędzy obrócono na odbudowę miasta. Dużej pomocy udzielił ludziom hr. Hompesch. Dawał on pieniądze na drzewo i furmanki na wywózkę drzewa ze swoich lasów.

Miasto zaczęło się odbudowywać według planu zleconego przez Hompescha. Jemu przypisuje się w dużej mierze budowę linii kolejowej z Rozwadowa do Przeworska prowadzącej przez Rudnik i budowę drogi bitej do Leżajska. Z jego inicjatywy i za jego staraniem rozwinął się przemysł koszykarsko - wikliniarski w Rudniku. Galicja w latach siedemdziesiątych była najbardziej zacofaną pod względem ekonomicznym dzielnicą Polski porozbiorowej. Kraj żył niemal wyłącznie z rolnictwa, a na ziemi rudnickiej była prawdziwa galicyjska bieda. Uboga ludność szukała zarobku i chleba w wyjazdach sezonowych na "saksy" do Niemiec, do U.S.A. i do Kanady. Gospodarstwa tutaj były małe i rozdrobnione, a ziemia licha. Brak było przemysłu, który mógłby dawać zatrudnienie tysiącom ludzi bez pracy.

Dziennik informacyjno-polityczny wydawany w Krakowie "Czas" w części literacko - artystycznej w 1855r. zamieścił artykuł o Rudniku: "Obrazek z Rudnika nad Sanem" - oto jego fragment: "Miasteczko biedne, mieszkańcy biedni, kościółek drewniany, lichy, bożnica żydowska także drewniana, ale gmina cała bogata w wiarę i zakon".

Hompesch widział ludzką biedę w Rudniku i okolicznych wioskach. Zauważył, że nad Sanem rośnie dużo wikliny, z której można wyplatać i sprzedawać kosze. Należy tylko zorganizować i przeszkolić przyszłych koszykarzy. W 1872 - 1873 r. wysłał na własny koszt na naukę do Wiednia młodych chłopaków z Rudnika. Po powrocie młodzi koszykarze: Jan Ryński, Jan Gancarz, Karol Koszałka, Marcin Madej, Franciszek Konior, Franciszek Pawłowski rozpoczęli przekazywanie techniki koszykarskiej innym ludziom. W 1878 r. założył Hompesch w Rudniku szkołę koszykarską. Szkoła ta wyuczyła setki ludzi zawodu koszykarskiego. Zaczęło się rozwijać koszykarstwo - chałupnictwo, a w domach przy koszykach pracowały całe rodziny. Koszykarstwo z Rudnika przeniosło się na wioski: Kopki, Stróża, Tarnogóra, Bieliny, Jeżowe, Łętownia i inne miejscowości.

Rudnik stał się dużym ośrodkiem produkcji meblarsko - koszykarskiej a wyroby jego sprzedawano w wielu krajach Europy i świata za pośrednictwem domów handlowych w Wiedniu i Pradze. Z podziwem i wdzięcznością odnoszono się do hr. Hompescha - twórcy przemysłu wikliniarskiego w naszym mieście. O Hompeschu wśród mieszkańców starszego pokolenia zachowały się liczne wspomnienia. Do dnia dzisiejszego krąży o nim wiele anegdot i plotek. Mówiono o nim, że w swoich lasach urządzał wspaniałe polowania, na które zapraszał gości z sąsiednich majątków. Po udanym polowaniu w domku myśliwskim pod Groblami wesoło ucztowano, a obowiązki gospodyń pełniły piękne dziewczęta z okolicznych wiosek.

Były one później suto wynagradzane w postaci darowizn ziemi, drzewa na budowę domu, oraz licznego żywego inwentarza. Hompesch miał również wielką fantazję. Ze znajomymi robił różne zakłady,  które zawsze wygrywał. Między innymi założył się, że przepłynie na koniu przez San wiosną, kiedy był największy poziom wody. Innym razem założył się kto szybciej przejedzie pewną ilość kilometrów - pociąg, czy on na koniu. Podczas rozgrywania jednego z takich zakładów w 1897 roku Hompesch przeziębił się, dostał zapalenia płuc i zmarł w Wiedniu. Pochowany został w swoim majątku w Jaroslavicach na Czeskich Morawach.

W 1904 roku mieszkańcy miasta ufundowali założycielowi koszykarstwa pomnik - popiersie Ferdynanda Hompescha. Popiersie wykonał artysta rzeźbiarz Juliusz Bełtowski z Rzeszowa. Odsłonięcie odbyło się bardzo uroczyście. Na centralnym placu na rynku zebrało się dużo ludzi z miasta i okolicy. Grała orkiestra, były przemówienia, a dzieci szkolne śpiewały piosenkę ułożoną przez ich nauczyciela: "Choć obcego pochodzenia byłeś Naród polski polubiłeś..."

Opracowała: Aneta Ślusarczyk

Legionista (1914 - 1917) odznaczony Orderem Virtuti Militari i obdarowany majątkiem ziemskim w Lipinach Górnych przez marszałka Józefa Piłsudskiego za wybitne zasługi bojowe, z wykształcenia nauczyciel, wielki patriota, działacz ludowy, poseł na Sejm Rzeczypospolitej trzech i przerwanej czwartej kadencji, były więzień obozu koncentracyjnego w Oranien- burgu z Nr 26581, blok 65, a po wojnie rolnik - społecznik związany do końca swego życia z Potokiem Górnym (woj. zamojskie).

Urodził się dnia 8 II 1893 r. w Rudniku nad Sanem - matka Magdalena z Szastów, ojciec Jędrzej był posiadaczem okazałego gospodarstwa rolnego, trudnił się również flisactwem. Ferdynand był jednym z siedmiorga dzieci M. i J. Kondysarów. Jako jedyny z dzieci otrzymał wykształcenie - ukończył Seminarium Nauczycielskie w Mielcu.

W 1914 r. wstąpił do Legionów Polskich, które tworzyły się we Lwowie. W jednej z bitew został ranny w nogę, przebywał w szpitalu na Węgrzech. Za zasługi bojowe został odznaczony Orderem Virtuti Militari i obdarowany majątki em ziemskim w Lipinach Górnych.

Pierwszą posadę nauczycielską otrzymał w Krzeszowie. Ożenił się z Marią Pałkówną córką kolejarza pracującego w Rudniku. Zamieszkali w swoim majątku w Lipinach Górnych. Tam urodziły się ich dzieci. W roku 1923 - syn Zbigniew Kazimierz, w 1924 r. córka Irena Anna. Po kilkunastu latach gospodarowania sprzedał ziemię w Lipinach G. i około 1937 r. kupił resztówkę rozparcelowanego majątku w wraz z małym zniszczonym dworkiem i kilkudziesięcioma morgami uprawnej ziemi w Potoku Górnym. Raty za tę ziemię spłacał w Państwowym Banku Rolnym jeszcze przez kilka lat po II wojnie.

Zmarł w Potoku w 1966 r. w miejscu, z którym tak bardzo związał swoje życie. Spoczywa na cmentarzu rudnickim wraz z żoną Marią i córką Ireną.

Obecnie za miłość do ziemi potockiej i zasługi jakie oddał ludziom tej ziemi, mieszkańcy Potoka czynią starania o nadanie imienia Ferdynanda Kondysara szkole w Potoku Górnym.

 

Urodził się w Rudniku nad Sanem 16 lipca 1910 r. Matka Waleria z domu Gazda (córka Edwarda i Anieli z Koszałków) była wychowanką Szkoły Pracy Domowej Kobiet generałowej Jadwigi Zamojskiej w Zakopanem. Ojciec Józef (syn Szczepana i Marianny z Olejów) był oficerem Armii Austriackiej w czasie I wojny światowej, po wojnie naczelnikiem kancelarii starostwa w Radzyniu, dyrektorem Prasko-Rudnickiej Fabryki Koszykarskiej i przez dwie kadencje (do II wojny światowej) burmistrzem miasta Rudnik nad Sanem. Julian był najstarszym z czworga rodzeństwa. Siostra Stanisława (ur.1914, zm.1994), nauczycielka, była żoną Aleksandra Piaseckiego (zm. uczestnika walk w 1939 r. i pod Monte Cassino). Druga siostra Jadwiga (ur. l912.zm. 1995), była żoną Józefa Trojnara, (zawiadowcy stacji w Sarzynie, Leżajsku i Rudniku) Brat Jerzy (ur.1917) student Akademii Handlowej w Krakowie, żołnierz Armii Krajowej - zginął od bomby niemieckiej w Rudniku w 1944 r.

Julian Krzewicki ukończył szkołę podstawową w Rudniku, a Gimnazjum w Rzeszowie. Po maturze wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej, którą ukończył jako podporucznik w 1934 r. Służbę oficerską rozpoczął w 20 Pułku Piechoty Ziemi Krakowskiej w Krakowie. W sierpniu 1939 r. ożenił się z Barbarą Stormke (córką Hieronima i Zofii z Prus-Niewiadomskich) pochodzącą z Gorlic.

Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. w randze porucznika dowodził kampanią przeciwpancerną (armaty 75 mm) w Armii "Kraków". Ten odcinek frontu opisują m.in. Władysław Steblik "Armia Kraków 1939" wyd. MON 1975; Jan Zieliński "Dzień coraz krótszy" wyd. MON 1969. Ze swymi żołnierzami wstrzymał niemiecką nawałę pancerną na odcinku frontu pod Pszczyną, za co został przedstawiony do odznaczenia Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy (dokumentacja została zniszczona po kapitulacji Armii "Kraków").

Do niewoli niemieckiej dostał się pod Horyńcem-Zdrojem. Uciekł jednak już podczas transportu na stacji kolejowej w Rzeszowie. W przebraniu handlarza zapałkami przedostał się pieszo do Rudnika. Tam czekała już żona Barbara, która uciekła z Krakowa. Ukrywali się tam przez kilka miesięcy. Ojciec będąc burmistrzem zaopatrzył go w fałszywe dokumenty.

Na początku 1940 r. zamieszkał w Gorlicach w domu teściów. Był nieznany przez mieszkańców, więc nie ujawnił się jako oficer. Dzięki posiadanym dokumentom podał się za nauczyciela i podjął prace w Biurze Aprowizacyjnym w Gorlicach. Natychmiast włączył się do konspiracji i organizacji podziemnego ruchu oporu na terenie powiatu gorlickiego. Był zastępcą komendanta obwodu ZWZ AK. Po aresztowaniu dowództwa został Komenda ntem Obwodu Gorlickiego Armii Krajowej pod pseudonimem "Kruk". Do 1942 r. organizował pododdziały AK, gromadził broń, amunicję i materiały wybuchowe, koordynował akcje dywersyjne, zaopatrywał ludność w kartki żywnościowe wykradane z Biura Aprowizacyjnego, zajmował się produkcją fałszywych dokumentów, demaskowaniem "volksdeutschów" i kolaborantów, organizował pomoc dla rodzin poległych i przebywających w obozach oficerów i cywilów. Funkcję komendanta pełnił do kolejnej "wsypy", w której został zdekonspirowany i musiał uciekać. Ścigany przez gestapo ukrywał się wraz z żoną przez kilka tygodni w okolicznych wsiach. Dowództwo Okręgu Krakowskiego AK skierowało kapitana Juliana Krzewickiego do objęcia funkcji Komendanta Obwodu Limanowskiego Armii Krajowej. Przyjął pseudonim "Filip". W stopniu majora objął też dowództwo II batalionu Pierwszego Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

Po zakończeniu wojny major Julian Krzewicki ujawnił się, zdał broń i amunicję swoich oddziałów. Rozpoczął pracę jako urzędnik PZU w Gorlicach. Został jednak w 1950 r. podstępnie aresztowany przez UB. Więziony był w Gorlicach i Krakowie. Torturowano go i bezsensownie oskarżano. Po prawie 2 latach więzienia mimo uwolnienia w wyniku amnestii, nadal był prześladowany i szykanowany. Przez długi czas nie mógł otrzymać pracy, mieszkanie zajęto na kwaterę UB, był wciąż zatrzymywany i przesłuchiwany. Dopiero w 1956 r. otrzymał pełną rehabilitację i odszkodowanie za utratę zdrowia podczas śledczych tortur. Posiadał wiele odznaczeń bojowych. Pracował w Gorlickim oddziale Wojewódzkiego Przedsiębiorstw Hurtu Spożywczego do emerytury jako dyrektor handlowy. Syn Jerzy jest lekarzem, a Krzysztof inżynierem Mieszkają w Kielcach Julian Krzewicki zmarł 11 sierpnia 1987 r. w Gorlicach. W uznaniu wielu zasług dla mieszkańców Gorlic Rada Miasta nadała w 1988 r. jednej z ulic imię majora Juliana Krzewickiego.

 

Zbigniew Pilawski syn Aleksandra i Klementyny z Paprockich urodził się 22 czerwca 1922 roku w Lublinie. Tu spędził najmłodsze lata. Z chwilą, gdy jego ojciec przeszedł na emeryturę wojskową, rodzina przeniosła się do Rudnika nad Sanem i zamieszkała w dużym drewnianym domu z sadem przy ulicy Wałowej 4.

Ojciec podjął pracę jako urzędnik bankowy, a syn kształcił się w miejscowej szkole powszechnej. Po jej ukończeniu kontynuował naukę w Gimnazjum w Nisku. Tu zetknął się z Drużyną Harcerską im. Stefana Czarnieckiego.

Harcerskie ideały pochłonęły Go i zaowocowały organizacją na terenie Rudnika zastępu harcerzy.
Początkowo zastęp ten, choć realizował program wychowania harcerskiego, oderwany był od sieci organizacyjnej harcerstwa.
Wkrótce, dzięki Bronisławowi Cmeli (nauczycielowi działającemu w harcerstwie) rudniccy harcerze weszli w skład Hufca Harcerzy w Stalowej Woli i zostali zarejestrowani w Kwaterze Głównej ZHP. Drużynowym został Zbigniew Pilawski.

W ciągu pięciu miesięcy przygotował całą drużynę do przyrzeczenia harcerskiego- pierwszego w historii Rudnika. Przyrzeczenie to odbyło się w 76 rocznicę wybuchu powstania styczniowego, przy pomniku uczestników tego powstania. Było ono szczególnym przeżyciem dla drużynowego jako, że jego dziadek Józef Pilawski był uczestnikiem tego ostatniego zrywu narodowego w XIX wieku.

Rodzina i harcerstwo ukształtowały postawę patriotyczną Zbigniewa Pilawskiego, Jej sprawdzianem stały się lata wojny i okupacji. Jak wielu z jego pokolenia aktywnie uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku pełniąc służbę obserwatora na dachu szkoły powszechnej.

W czasie okupacji pracował nadal w harcerstwie, a w 1941 roku przystąpił do Związku Walki Zbrojnej później zaś został żołnierzem Armii Krajowej. Brał udział w wielu poważnych zadaniach bojowych. Działał pod pseudonimem "Jastrzębiec" i "Ostoja". Między innymi brał udział w akcji rozbicia ochrony wermachtu przy tartaku w Łętowni, rozbiciu magazynów z amunicją i granatami w Sarzynie, dostarczeniu broni do oddziału "Kmicica", rozbrojeniu posterunku policji granatowej w Bielinach, likwidacji niebezpiecznych konfidentów gestapo w Stalowej Woli, zabezpieczaniu przepraw z bronią i amunicją przez San, odbieraniu broni ze zrzutów w Bojanowie.

Działalność w AK zakończył w Zaklikowie. Po powrocie do Rudnika przygotowywał się do wymarszu na pomoc walczącej w powstaniu Warszawie, niestety zamiary się nie udały. Chęć walki z okupantem spowodowała, że wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Skierowany do III Dywizji Piechoty przeszedł z nią szlak bojowy (walki pod Warszawą, forsowanie Wisły pod Górą Kalwarią, wyzwolenie Warszawy i Bydgoszczy, zdobywanie Wału Pomorskiego, Kołobrzegu, forsowanie Odry, ofensywa berlińska). W czasie walk o Kołobrzeg został ranny.

Po zakończeniu działań wojennych znalazł się wraz z III Dywizji Piechoty na terenach województwa lubelskiego, stąd po trzech miesiącach służby wytypowano go na studia.
Pomyślnie zdał egzaminy wstępne na UMCS i został studentem medycyny wojskowej. W 1948 roku sierżant-podchorąży Zbigniew Pilawski został zdemobilizowany. W 1948 roku przeniósł się do Pomorskiej Akademii Medycznej, gdzie uzyskał dyplom lekarza i gdzie podjął pracę naukową. Pozostawił po sobie bogatą spuściznę ( 183 prace naukowe). Angażował się w prace wielu organizacji i towarzystw społeczno-politycznych. Wielokrotnie odznaczony krzyżami, orderami. Zmarł 3 lipca 1987 roku. Zgodnie z wolą został pochowany na cmentarzu w Rudniku.

Jego grób znajduje się tuż przy pomniku powstańców styczniowych w miejscu, z którego wyruszył w harcerską drogę.

 

 

Urodził się 16 października 1916 roku w Rudniku n. Sanem. Syn Marcina, burmistrza Rudnika i Marii z Szarków. Ukończył Gimnazjum im. Marcinkowskiego w Poznaniu i Wyższą Szkolę Budownictwa w Poznaniu. W 1938 roku ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy przy 57 pułku piechoty w Poznaniu.

We wrześniu 1939 roku nie został zmobilizowany. Już w październiku 1939 roku zorganizował nasłuch radiowy w Rudniku. Przepisywał przy pomocy kolegów wiadomości i rozdawał je. W listopadzie zorganizował pierwsze wyprawy za San, celem odkopania broni zostawionej przez oddziały WP. W styczniu 1940 roku został zaprzysiężony do ZWZ i objął stanowisko oficera szkoleniowego na kursie Szkoły Podchorążych. Następnie był dowódcą Związku Odwetu w Rudniku, dowódcą placówki AK w Rudniku i szefem wywiadu w Obwodzie AK Nisko-Stalowa Wola. W maju 1944 roku został dowódcą Kedywu Obwodu. Zorganizował i dowodził około 40 akcjami zbrojnymi na terenie Obwodu. Do najważniejszych akcji należało rozbrojenie posterunku Policji Granatowej w Bielinach, a następnie w mundurach tej policji przejechanie przez Rudnik, Przę-dzel, Nisko i Stalową Wolę i dokonanie likwidacji 3 konfidentów gestapo. Dowodził odbiorem i przetransportował broń zrzutową z rejonu Kijanki-Chmielnik do Rudnika. 11 listopada 1943 roku został awansowany na stopień podporucznika.

W lipcu 1944 roku, w momencie rozpoczęcia akcji "Burza" opracował plan zdobycia Rudnika. Rozmieścił grupy żołnierzy AK od strony spodziewanego ataku armii sowieckiej. 26 lipca żołnierze ci rozpoczęli strzelaninę, stwarzając wrażenie ataku Rosjan. Spowodowało to panikę wśród Niemców i opuszczenie przez nich miasta. Po czym podporucznik Socha ze swoim plutonem zniszczył pojedyncze gniazda oporu Niemców i opanował miasto, do którego Rosjanie weszli bez żadnej walki. Za bohaterstwo w walkach w AK został pośmiertnie odznaczony Orderem Yirtuti Militari V klasy nr DK-303-11 (7 maja 1991 roku).

28 października 1944 roku został aresztowany przez UB. Osadzono go w areszcie UB w Rudniku. Po przesłuchaniu przez szefa UB Stanisława Suproniuka, agenta sowieckiego, został przekazany NKWD. Przetrzymywany był w ziemiance na rynku w Rudniku. Następnie przewieziono go do obozu w Byszówce koło Klimontowa, gdzie jak w Rudniku więźniów przetrzymywano w ziemiankach. Skazany przez Trybunał Wojenny Armii Czerwonej na 8 lat więzienia za "wrogi stosunek do ZSRR". 10 stycznia 1945 roku został zastrzelony przez funkcjonariuszy NKWD.

Spoczywa w nieznanym do dziś grobie. Rodziny nie założył. Odznaczony był również Krzyżem Walecznych, Krzyżem AK i Medalem Wojska. 18 grudnia 1992 roku jedną z ulic w Stalowej Woli nazwano jego imieniem. Jego brat Zbigniew Socha ps. "Szczur", był żołnierzem AK w Rudniku, uczestniczył w akcji "Burza" i wyzwoleniu Rudnika.

Drugi brat Skarbimir Socha ps. "Jaskółka", był żołnierzem AK w Rudniku, uczestniczył w akcji "Burza" i wyzwoleniu Rudnika. Następnie walczył w oddziale NZW. Więziony przez UB i skazany na 8 lat więzienia.